Kantabria i Asturia trip

Przygotowania naszego miejsca do okresu jesienno-zimowego idą pełną para, albowiem szykuje mi się dłuższy wyjazd do roboty, a w piecu czymś trzeba będzie palić, basen napełnić, trawę skosić etc., ot roboty działkowe. Dodatkowo zacząłem budować prysznic, ewidentnie go tu brakowało, zatem na pisanie bloga nie łatwo mi znaleźć czas. Ale obiecałem i słowa dotrzymuje.

Czytaj dalej

a co tam w Cornu?

Lato już w połowie drogi, a ja mam zamiar trochę powspominać jego zadziwiający początek. Chwile mnie tu nie było, chciało by się napisać jak zwykle, ale też jak zwykle mam wytłumaczenie. Przede wszystkim, plany planami, a wyszło jak zwykle, czyli inaczej niż tego chcieliśmy. Z moja teraz już upragnioną pracą sprawa maksymalnie się przeciągnęła i wciąż przeciąga do bliżej nieokreślonego terminu we wrześniu, jak Bóg da. Gdyby nie moi wierzyciele nie wiem jakbyśmy to obsunięcie przetrwali, nawet w naszej dżungli kaska bywa przydatna. Mam nadzieję, że mój pracodawca czyta to i przynajmniej doceni oddanie i cierpliwość swojego pracownika. Jedyne co lekko przeraża to już nie tak odległa zima. Jakoś z tej kabały musimy się wykaraskać. W związku z tym nasz wspaniały pomysł podróżowania po Europie musiał odejść w zapomnienie i trzeba było zaspokoić olbrzymią ochotę na tripa jakimś planem zastępczym, czytaj bardziej ekonomicznym. Tak też uczyniliśmy, tyle że dopiero w lipcu i tylko na miesiąc, zapakowaliśmy naszego mieszkalnego transportera i ruszyliśmy na podbój Cantabrii i Asturii. O odczuciach i tym co zobaczyliśmy mam zamiar napisać w następnym blogu.

Czytaj dalej