Bujdałka o rzeczach różnych

Ponownie odcinek czasowy od poprzedniego wpisu (Asturia) tak odległy, że trudno całość ogarnąć. Sezon jesienno-zimowy nie był mocno wspinaczkowy, większość czasu spędziłem budując ściany wspinaczkowe niż się wspinając. Tym bardziej sam siebie zaskoczyłem, jeśli chodzi o wyniki wspinaczkowe. Na szczęście praca nudna nie była, dodatkowo w doborowym towarzystwie, parę razy udało się wpaść na panel, jednak po powrocie do Cornu nie spodziewałem się zbyt wiele. Forma dziwnym trafem nie spadła, a nawet się zastanawiam czy nie wzrosła. Zastana sytuacja zdziwiła, dodała +2 do spręża (którego ostatnio mi nie brakuje) i jednocześnie nie pozwoliła za długo czekać w boksie startowym. Według tego co ostatnio przeczytałem na blogu mojego kolegi Piotrka, nie należę już chyba nawet do tych starych:)…wiec tym bardziej cieszy fakt, że na brak energii do działania nie narzekam, a odczucia co do młodości mam zgoła inne. Czytaj dalej