Lepiej późno niż wcale

Okres wiosenno-letni był dla mnie przede wszystkim lekcją pokory i cierpliwości. Skasowany palec serdeczny już na początku stycznia, o czym już wspominałem wcześniej, usadowił mnie na czterech literach na całą wiosnę. Pozostałe 4 grosze dorzuciła proza życia i tak z wielkich planów wykonałem tylko małe planiki, ale nie ma tego złego. Każda kontuzja bezlitośnie każe ci zwrócić uwagę na popełnione błędy, a czas potrzebny na rehabilitacje pozwolił mi na spokojnie spojrzeć na swoje wspinanie i nakreślić jakieś plany na przyszłość. Miedzy innymi udało się w końcu spotkać (bo pomysł leżał w szufladzie już od dłuższego czasu) i rozpocząć prace nad, anonsowanym już trailerem, filmem. Żeby nie zapeszać większej pary z ust nie puszczam, po prostu work in progress i mamy nadzieję, że coś z tego wyjdzie, więc trzymać kciuki. Wstępna premiera planowana jest na grudzień. Czytaj dalej