Climbing Tribe raport

panosiurana Prawie zapomniałem, że mam bloga, prawdę mówiąc przypomniało mi się o owym już dosyć dawno tylko ta wena, która raz jest raz jej nie ma. Poza weną brakuje mi również czasu na zebranie wszystkiego do kupy, ciągle to wspinanie, jak nie wspinanie to rodzina, jak nie rodzina to muza (a jestem ostatnio nadzwyczaj aktywny i twórczy w tej kwestii), jak nie muza to praca, a to na naszym rancho, a to gdzieś daleko, i tak w kółko życie się toczy. Wiec wybaczcie te nie pierwsze i pewnie nie ostatnie, obsuwy czasowe. Poza tym u nas znowu aż tak dużo się nie dzieje, żeby w każdym miesiącu pojawiał się wpis. Wiem, wiem, tłumaczą się winni, szczególnie że dokładnie rok temu był ostatni wpis (ale ten rok zleciał)…obiecuje więc poprawę. Ale Wy też moglibyście coś więcej komentować. Teraz wylądowałem na robocie i staram się nadrobić zaległości podczas samotnych wieczorów.

kadr z unplugged

kadr z unplugged

Zacznę od podsumowania Unplugged. Przede wszystkim totalnie zaskoczyło nas tak ogromne zainteresowanie (wyróżnienie na KFG, 9tyś wyświetleń na YT, wow!!!), naprawdę się nie spodziewaliśmy, zresztą ekipa Fcuk Gravity również. Otrzymaliśmy konkretny pozytywny oddźwięk nie tylko ze strony środowiska wspinaczkowego (co nas jeszcze bardziej ucieszyło), ale również od osób kompletnie nie związanych z tematem. Bardzo to miłe i motywujące do kolejnych działań, które zresztą będą miały miejsce, teraz mogę napisać, że już niebawem. Sami siebie niezbyt lubimy w filmie, nie jesteśmy obyci z wszędobylską kamerą (przynajmniej ja), czasem opowiadamy mało interesujące rzeczy (przynajmniej ja) bo mamy wrażenie, że nie ma nic nadzwyczajnego w tym jak żyjemy. Nie zamieszkaliśmy w dżungli amazońskiej w oderwaniu od cywilizacji, tylko w hiszpańskiej wiosce, bliżej natury, dalej od pogoni za pieniądzem i luksusami. Tym bardziej daje do myślenia duże zainteresowanie i „positive feedback“, może nie nam jedynym nie pasuje to co podaje na tacy szeroko rozumiany system, a może jeszcze coś innego.

tu by cos dalo rade

tu by cos dalo rade

Nowy projekt filmowy to już inna bajka, wspinaczkowa, górska i tylko nie sprzyjająca pogoda może wszystko zepsuć, ale jesteśmy dobrej myśli. Dla mnie i Młodego (M. Kazior) to zadra w oku, niedokończona akcja, bo byliśmy za słabi i za „mientcy“ (przynajmniej ja). Ściana nas wypluła i nie za bardzo był czas, warun i ochota na powtórkę z rozrywki. Teraz znowu nam się zachciało, więc trzymajcie kciuki. Nie zdradzam, coby nie zapeszyć, choć i tak już za dużo napisałem.

Zima w Siuranie

Zima w Siuranie

Zima i wiosna to po pierwsze naprzemienne odwiedziny Polski (póki nasz „pierożek“ chodzi do szkoły nie da rady inaczej), dzięki którym udało mi się osiągnąć drugi stopień wtajemniczenia i zostać iratowskim technikiem linowym oraz rozpocząć nierówną walkę z dentystą. Po drugie odwiedziny kilku bliskich nam ziomali (Luki, Miszka: było super cool), a po trzecie dokonaliśmy malutkie, aczkolwiek nadzwyczaj umilające życie „upgrady” na naszym rancho. Jeśli chodzi o nowości to przede wszystkim wstawiliśmy kolejną przyczepę kampingową dla szukających większego komfortu gości (jest na zdjęciach i fanpagu Climbing Tribe, moim zdaniem dla 2 osób wypas), a nasz domek został wzbogacony o przepiękne okno!!! (dzięki Miszka, jesteś wielki). Okno głównie (poza aspektem wizualnym) dało więcej światła dziennego wewnątrz.
Poza tym prawdopodobne, że jesienią pojawi się mocniejsza „elektrownia“, co dla czytelników oznacza światło na campie, a dla nas koniec walki o prąd podczas długich zimowych wieczorów (ci co byli wiedzą o czym mowa). Kolejne nowości są na tyle jeszcze na etapie organizacji, że postanowiłem milczeć ;).

nowa karavana

nowa karavana

okno na świat

okno na świat

Bardzo smutną historią, z której do dzisiaj jeszcze się nie otrząsnęliśmy było opuszczenie na zawsze naszej ekipy przez ukochaną Ajkę, która była nam jak dziecko i która, jesteśmy pewni, trafiła do psiego raju i jest tam szefową.

Ajka in the sky

Ajka in the sky

Bardziej przy okazji dodam, że nasz wyczekany andaluzyjski trip skończył się bardzo szybko. Jakoby na otarcie łez mamy już nową suczkę Ari, mieszankę doga argentyńskiego z bokserem, równie słodką i jeszcze bardziej „charakterną“ niż Ajka. Razem z Koksem tworzą mieszankę wybuchową wydawać by się mogło nie do zajechania, jeśli chodzi o wspólne zabawy. Wciąż jeszcze nad nią pracujemy;).

ari i kot

ari i kot

Ari kontra Koks

Ari kontra Koks

Sezon wspinaczkowy w naszej okolicy powoli zaczyna rozpływać się w wysokich temperaturach i zapada w stan uśpienia do września. Zarówno zima, jak i wiosna były naprawdę niezłe, częściej warun był, niż nie. Wspinałem się dużo, motywacji nie brakowało, na słabość nie mogę narzekać. Podsumowując: zadowolony ;). Zeszłoroczna kontuzja odeszła w zapomnienie. Projektów, projekcików wciąż mi nie brakuje. Nie licząc wcześniejszych wizyt (pierwszy raz w Siuranie pojawiłem się w 2006r), eksploruję już okolice ponad 4 lata i końca nie widać, może lekko Siurana zmusza do mocniejszej eksploracji, ale bardziej oznacza to zakasanie rękawów i rozpoczęcie prac na tych naprawdę trudnych drogach. Również dzięki niezmordowanym i nieustannie szukającym skały lokalnym ekiperom ciągle jest robota. Na przykład ostatnio usłyszałem o nowym secret spocie w Siuranie, może nie na miare El Pati, ale całkiem konkretnej miejscówce z ósemkowymi trasami. Poza tym znane sektory (klasyki) również, o dziwo, wzbogaciły się o kilka trudnych, całkowicie niezależnych linii. Na 2 z nich udało się załapać na pierwsze przejścia. Nie mam tu tylko na myśli nowości Daniego za 9a na prawo od La Rambli (ciekawe ile wiaderek siki zużył?;)), ale też kilka dróg Paty na prawo od sektora Negocii i 2 nowości na wydawało się wyeksplorowanym Grau dels Masets. Także ciągle coś się dzieje w Siurance :). Co do Marga, prędzej mi się odechce wspinać (spokojnie, nie zapowiada się) niż wyzeruję tego giganta.

Siuranella sud

Siuranella sud

Nieśmiało również zacząłem wyglądać poza najbliższy sobie plac zabaw i w ten sposób jeszcze w tamtym roku, przywitałem nadejście zimowego warunu w Olianie, w której notabene warun wtedy dobiegał końca. Zdążyłem się zapoznać, pociągnąć jeden z klasyków, poobserwować walki Kwiata, Oli, Sachiego, Mateusza i jeszcze paru innych siłaczy na swoich projektach, aby resztę zimy spędzić na Siuranowym boulderze czyli sektorze can piqui pugui na przemian z „espadejasami“ w Margalefie. Oliana nie zając;).

Oliana time

Oliana time

Poza tym, niejako przy okazji, będąc w pracy, udało się zwiedzić 3 małe spoty wspinaczkowe na egzotycznej dla mnie Malcie (Wied Babu, Ghar Lapsi, Mellieha Cave), jednak wciąż się zastanawiam, czy warto lecieć na Maltę specjalnie na wspin. Przy okazji wypadu na nurkowanie, zwiedzanie wyspy, owszem, warto zabrać szpej, w innym wypadku nie wiem. W każdej z miejscówek spędziliśmy po jednym dniu i powciągane trasy były ładne, niektóre nawet bardzo ładne, lecz nie było ich za wiele, długością nie grzeszyły i naprawdę nie wiem co mam o tym miejscu sądzić, pomijając fakt, że należąca do Malty, nieodległa wyspa Gozo, podobno uchodzi za miejscówkę pod względem wspinania (i nie tylko) ciekawszą. Dlatego postanowiłem poczekać do następnego razu. Na Malcie prawdopodobnie jeszcze będę, może będzie czas i siła na wspin i ponowne rozkminienie tematu, wtedy napiszę coś więcej.

Ola na Terensie

Ola na Terensie

Końcówka wiosny to wkrętka w Margalef. Postanowiłem popracować nad czymś trudnym, a bardziej przygotować sobie sytuację na jesień. Zacząłem od objętości, czyli dużo onsightowego wspinu. Okazało się, że wydymka nie taka zła u mnie, wkrętka też, więc parę 8a/a+ puściło, a na 8b byłem o włos od sukcesu (ech na jednej dosłownie brakło 1 ruchu). Przyszła pora na rozkminianie 9a i tu kolorowo nie było, ale też bez jakiejś abstrakcji. Ruchy porobione, kilka prób łączenia w całość oddałem, kwestia „wychodzenia“ metrów no i ten „mental fight“ w głowie. Tu należą się wielkie dzięki dla Kwiata i Oli, za wsparcie, patenty i wspólne „szychty” w Marga. Oby jesień okazała się łaskawa. Pożyjemy, zobaczymy…

Catedral en Marga

Catedral en Marga

Nie było by tak łatwo, gdyby nie super mi pasujące, kolorowe ciuszki ProRocka, kolejne pary Shamanów i do sprawdzenia Nexxo Evolva (jak sprawdzę coś napiszę, czekają na mnie w Polsce, którą odwiedzę na wakacje) oraz wsparcie ze strony mojej piękności Uli i ekipy Fcuk Gravity (oni już wiedzą jakie;)).
Wszystkim wam WIELKIE DZIĘKI.

Terence hill

Terence hill

Teraz wyniki w cyfrach:

Super vixens 8b+ RP (Margalef, bardzo ładna droga w sektorze Espadellas, chodzą słuchy o przecenie do 8b, zgodziłbym się max z łamańcem);

Terence hill 8b+ RP (Margalef, czystą przyjemnością było walczyć z tym 40 metrowym monstrum, no może poza lotem z ostatniego trudnego ruchu na ostatnich metrach, 5 gwiazdek);

Terence hill 8b+

Terence hill 8b+

La maroncita 8b RP  (Oliana, klasyk);

La ballade des pendus 8b RP (Siurana, bardzo trudny, estetyczny, balderowy klasyk sektora can puqui pigui, zasługuje na wyższą wycenę, widziałem paru mocarzy odprawianych z kwitkiem po próbach, kilka dni walki!!!);

La presa dels monstres 8b RP (Margalef, 3 próba, przy próbie flash spadłem z ostatniego ruchu, zbyt wczesne rozluźnienie);

Directa dbm 8b RP (Margalef, wydawała się łatwa);

La mare 8a+ OS (Montsant, wyrównanie życiówki sprzed paru lat, fest walka);

Hard crit 8a+ OS (Margalef, jak na La mare w miarę poruszałem się równo do góry, tak tu biegłem i nagle jak stanąłem na ostatnim baldzie tak ruszyć nie mogłem, ostatecznie poszło na łokciach powyżej głowy);

Anal hero 8a+ FA (Siurana, obita przez Pate, na prawo od sektora Negocie, 40m, z czego połowa to łatwy teren, super droga, nazwa miała być ku pamięci Ajki, ale Pata się uparł…)

Sota de casa 8a+ RP (Siurana, droga w rzadziej odwiedzanym sektorze, a szkoda bo bardzo ładna, na El Pati byłaby klasykiem);

Epsilong 8a+ RP (Siurana, 2 próby, fajna, warto wpiąć karabinek zakręcany w pierwszy przelot, trochę „scary“, dzięki luki za czujną asekurację;));

Los ojos de Budda 8a+ RP (Siurana, z ziemi wyglądała na parch, a ostatecznie okazała się super cool;));

Otro leche 8a+ RP (Siurana, obita przez Daniego przy okazji prowadzenia Chocolate, wariant do leche caliente, parch);

Missio botabat 8a OS (Siurana, każdy os w tym miejscu cieszy, aczkolwiek wycena wydawała się mocno zawyżona);

Abalong 8a FL (Siurana);

Rodillar 8a OS (Margalef, że niby parę ruchów po tufach to już Rodellar, fajna, idealna na os);

No chain no gain 8a OS (Margalef);

Planeta namek 8a OS (Chulilla);

Tan tiernas como un bebe 8a OS (Margalef);

Twist as lola 8a OS (Margalef);

Mortal kombat 8a OS (Margalef, naciągany os, bo końcówka wspólna z hard crit, ale widzę, że nikomu to nie przeszkadza),

marga catedral 8a os

marga catedral 8a os

El flipat 8a OS (Margalef, o madre, z zegarkiem w ręku, nie wyolbrzymiając spędziłem na tej drodze 1:45, myślę że drugi raz bym się nie wybrał, nic nie widać, krucho, ale fajnie było…mój asekurant Benji prawie zasnął, imprezka też była długa…)

La batamanta 7c+/8a ? FA (Siurana, stary, nie wiem czemu nie poprowadzony projekt na Grau dels masets, wycena propozycja, dojście 7c i trudne „wgramolenie“ się na slaba);

Bold corona 8a RP (Malta, awesome boulder, dzięki Chrząszczu, „after abseiling work ascent“);

Otro mundo 8a RP (najtrudniejsze i najkrótsze 8a w Siuranie ;));

Harte wahrung 8a RP (Siurana, droga z historią, pierwsze 8 w Siuranie, przede wszystkim zastanawia fakt, jak mając dookoła tyle konkretnych, pustych ścian, autor wybrał ten nie łatwy do zlokalizowania kamień, 30min go szukałem);

Harte wahrung

Harte wahrung

Dios nidor 7c+ FL (Siurana, kolejna historyczna pierwsza 7c+ w rejonie, bardzo ładna, niestety podkuta);

Sense nom 7c+ OS (Olianowy łatwiacz);

Ganga o gangli 7c+ OS (Siurana);

Preludi 7c+ OS (Siuranowy łatwiacz);

La ungla 7c+ OS (Montsant);

Shaman 7c+ OS (Malta, na mokro);

Bricopaco 7c+ OS (Chulilla);

La columna olvidada 7c+ OS (Chulilla);

Parabellum 7c+ OS (Margalef).

Końcówka Terence Hill

Końcówka Terence Hill

Pozdrawiam
Rafał

koks

Koksi

10 myśli nt. „Climbing Tribe raport

  1. Z innej beczki. W przyszlym tygodniu rozpoczynam trip po asturii. Niestety z braku czasu tylko po opisanych rejonach – teverga, quiros, poo de cabrales. Pozniej planuje przejazd do baskonii.Wiem ze tam również jest gdzie się wspinać – valdegovia, atxarte…czy masz moze jakies info na temat tych miejsc bo w sieci nie za duzo….i przewodnika jakos nie ma. Dzwonilem nawet do paru miejsc w bilbao i santander ale nic sie specjalnie nie dowiedzialem. Polakow chyba tam jeszcze nie bylo. Dziekuje za ew. Info.

    • a byli byli, już nie raz;) …i o baskach pisałem też w którymś blogu, poszukaj…jak dla mnie asturia ich przebija, valdegobia nie taka zła, ale dużo kutego, trochę klimacik (łąka z pasącymi się krowami, jak w alpach, ściana w cieniu)…jak co to pytaj…pozdrawiam

  2. Hej, super że piszesz cokolwiek Rafał. Dla ciebie to już codzienność, a dla zwykłych „mieszczuchów” (a przynajmniej dla mnie ;-)) to fajna odskocznia i możliwość powąchania Przygody. My w tym roku wspinaliśmy się na Gozo. Super skała, prawie dziewicze chwyty nawet na klasykach, ale dla Ciebie to chyba nie ta cyfra… Pozdrawiam,
    Anka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*