Wakacje w Polsce

Coroczne stają się powoli nasze wizyty w Polsce. Zawsze chcemy odwiedzić więcej znajomych, czy też miejsc, niż się nam to udaje. Poza tym najpiękniejsza pora roku w Polsce to właśnie lato. Wszystko pięknie zielone, temperatura nawet jak wysoka to nie zabija, warzywa i owoce pierwsza klasa, o polskim razowcu już nie wspomnę. I ognisko można zapalić ;)To doceniam po długiej nieobecności. Bo z warunem do wspinu latem, wiadomo, bywa różnie. Choć w tym roku, porównując do zeszłego, było całkiem przyzwoicie.

Pojawienie się w Polsce na 1,5 miesiąca oznacza dla nas opuszczenie miejscówki w Cornudelli na ponad 2 miesiące i znalezienie kogoś chętnego na zastępstwo. I zawsze się nam to jakimś cudem udaje. Tym razem Janek z Gosią i córkami logują się u nas na całe 2 miesiące. Tuż przed wyjazdem przygarniamy małego kotka Borysa celem oswojenia i przywiązania do miejsca by, gdy wrócą nasze „lamparty” z wakacji, umiał już sobie z nimi poradzić. Kotek również zostaje w rękach Janka i Gosi, którzy z tego co mówili spędzili tu dobry czas z dala od miejskiego zgiełku, a kotka wstępnie przystosowali do życia w nowym mu miejscu i ma się dobrze. Pozdrawiamy Was serdecznie 😉

Nasza trzyosobowa familia plus 2 psy powoduje, że odcinek 2500km dzielący Cornu od Polski potrafi zająć nawet 3 tygodnie;-). Szczególnie jak na pokładzie jest fanatyk wspinaczkowy;-). Poza tym nie jesteśmy zwolennikami pokonywania po raz „enty” tej samej trasy jak najszybciej, bo to straszna nuda.

Tym razem postawiłem na odhaczenie tych klasyków, do których jakoś nigdy mi nie było po drodze.

Pireneje Orientalne, czyli te najbliżej morza, jakoś nigdy nie wydawały mi się interesujące i sprawy sobie nie zdawałem, jak bardzo się myliłem. Dopiero poszukiwanie innej trasy przelotowej do Polski ponownie skierowało uwagę na takie miejsca jak Sadernes i Montgrony. Hiszpańskie klasyki i jedne z pierwszych rejonów w Katalonii. Kropka nad „i” została postawiona podczas rozmowy z Oscarem Gimenezem – lokalnym omnibusem, jeśli chodzi o wspin w Hiszpanii, a przede wszystkim w najbliższej okolicy (w Cornu jest ich paru). Okazało się, że zielone i dzikie Pireneje Orientalne uchodzą za jedną z najpiękniejszych części Katalonii. Ruszyliśmy więc sprawdzić sytuację i rzeczywiście okazało się, że jest pięknie, latem nawet piękniej niż w „rodzimych”, wysuszonych okolicach Cornu.

Sadernes położone w regionie La Garrotxa to tak naprawdę hostel w pięknej starej hiszpańskiej „masia”, camping, kościółek, źródełko i dużo miejsca na zaparkowanie samochodu (zakaz campowania). Dalsza droga w skały to przyjemny spacer (40 min) wzdłuż rzeki Llierca, która rozdziela się na dwie rzeki: Escales i Sant Aniol, obie wbijają się w kanion z sektorami wspinaczkowymi. Akurat nam trafił się spacer, dalsza droga w skały Sadernes – Sant Aniol od 16 marca do 30 września jest zamknięta, więc poza tym okresem, więc wtedy kiedy jest warun, droga jest otwarta. Do dyspozycji mamy 18 sektorów, przy czym w lipcu wspin dla tych co lubią się wyspać zawęża się do 2 interesujących, zacienionych sektorów: La Cupula (grotka zaraz nad rzeką z krótkimi i treściwymi dróżkami, 16 dróg, 7b+ – 8c+) i Pont d’en Valenti (mur z północną wystawą, szarą trudną tufą, oblakami i wytrzymałościowymi 25 metrowymi pasażami, dróg około 25, 7a – 8c ). Niestety nie udało mi się dotrzeć pod równie ciekawy Infra mon (pomarańczowy murek z przewagą ósemkowych linii). Także generalnie wspinania jest dużo i dla każdego. Ciekawe jak wygląda sytuacja z frekwencją gdy jest warun, bo w lipcu wspinaczy nie było za wiele, a wcale nie było strasznie gorąco. Osobiście najlepiej bawiłem się na Pont d’en Valenti. Może nawet byłoby jeszcze lepiej, gdybym się nie wypadek pod skałami. Wszystko to w pierwszy dzień wspinania, w sektorze Pont d’el Valenti. Mur wznosi się do góry i jest lekko spadziście. Czytając przewodnik przez nieuwagę stanąłem na wielkim głazie i, niczym w kreskówkach, poślizgnąłem się i fiknąłem do tyłu na tyle silnie uderzając tyłem głowy w kamień, że odbiło mi szczękę i konkretnie pogruchotało bark. Wspinać się wspinałem, choć bolało, ale już ugryźć cokolwiek było poważną przystawką. Sytuacja zmieniła się dopiero po 2 tygodniach. Z ciekawostek, tuż pod sektorem Pont d’el Valenti stanął piękny, drewniany, klimatycznie położony dom. W niedalekiej przyszłości ma być czymś w rodzaju refu, miejsca na warsztaty, obozy itp.. Prowadzony przez wspinaczy może być ciekawą opcją na spędzenie czasu w Sadernes (http://www.easy-day.com/).

Informacje praktyczne: Do Sadernes najlepiej wybrać się w zimne miesiące, mamy wtedy do wyboru znacznie więcej sektorów, choć wspin możliwy jest przez cały rok.

Położone jest między stolicą prowincji Olot, a wioską Besalu. Jadąc z Girony w kierunku na Olot mijamy Banyoles, Besalu i zjeżdżamy do Montagut de Fluvia, z którego już znaki doprowadzą do wioseczki Sadernes.

Trzy campingi najbliżej wspinania to Can Banal, camping Montagut i camping Masia, natomiast na większe zakupy trzeba wybrać się do nieodległego Olot. Jeśli chodzi o przewodnik, miałem w rękach wydany w 2011, opisujący okolicę, w tym Sadernes, Beuda i Bellavista i była to wersja dosyć aktualna.

Poza tym w dni restowe warto zobaczyć wioskę Besalu, Castellfollit de la Roca, a w związku z tym, że okolice Olot położone są na ziemi wulkanicznej, i należą do „Parc Natural de la zona volcanica de la Garotxa”, mamy do wyboru wycieczkę na El Santa Margarida czy El Graderes.

Dodatkowo z aktywności poza wspinaczkowych rzeka Llierca jest wypasionym miejscem pod uprawianie canioningu, a okoliczne góry są świetne pod wycieczki rowerowe czy piesze.

Kilka dni spędzonych na wspinie w Sadernes i zwiedzaniu mega zielonej okolicy i przenosimy się na równie krótki czas do Montgrony. Tu przede wszystkim jest cieplej i po kilku dniach na tyle wymiękamy, że wyjeżdżamy wcześniej z planem zatrzymania się na chwilkę w Targassonne.

Montgrony, przepięknie położone dokładnie powyżej wioski Gombren, to poza skałami sanktuarium Sant Pere z kościółkiem i konkretnych rozmiarów parkingiem. Jako że byliśmy w najgorszym okresie na wspin, poza nami nie było nikogo, gdyż sanktuarium również było nieczynne.

Wspin to głównie różnego rodzaju, wielkości i wyślizgu (czuć że to rejon klasyk) tufy, czasem krawądki. Do dyspozycji mamy 13 sektorów z drogami o każdej trudności i długości. Podobno najlepiej pojawić się tu w słoneczne, zimowe dni, czyli jesienią i wczesną wiosną też powinno być dobrze.

Dojazd: Z Girony, podobnie jak do Sadernes, jedziemy tą samą drogą do Olot, potem na Ripoll, następnie z Ripoll kierujemy się do Campdevanol, w którym skręcamy w lewo na Gombren i La Pobla de Lillet. Za Gombren docieramy do skrzyżowania, z którego znaki doprowadzą nas w skały.

Przewodnik: Escalades al Ripolles (L. Alfonso, X.Buxo), osobiście starałem się korzystać z internetowych wersji, ale nie polecam takiego rozwiązania.

Ważne jest, aby przed podjazdem do góry zaopatrzyć się w odpowiednią ilość wody, najlepiej i najłatwiej w Gombren.

Montgrony należy do obszaru PEIN (park Cadi-Moixero) i w związku z tym wszelakie campowanie, czy to w namiocie, czy samochodzie jest zabronione. My mieszkaliśmy w naszym samochodzie po prostu na wspomnianym parkingu i nie było z tym żadnych problemów, ale nie wiem jak taka sytuacja wygląda w sezonie wspinaczkowym i „pielgrzymkowym”.

Z powodu upału nie za długo tu zabawiliśmy. Przepiękną, mega krajobrazową trasą N152 ruszyliśmy w kierunku Puigcerdy, granicy z Francją i odpoczynkowego postoju w Targassonne.

W Targassonne oczywiście również było bardzo ciepło. Jeden dzień spędzony w tej pięknej okolicy dał tylko delikatny posmak całości tego bardzo dużego i rozległego miejsca.

Po kilku dniach znaleźliśmy się już Polsce, podobno na końcówkę upałów. Trudno rzec, jak dla mnie warun był całkiem dobry, porównując to lat poprzednich.

Tym razem chciałem, zresztą jak co roku, jak najwięcej czasu przesiedzieć na jurze i jak zwykle udało się tego dokonać połowicznie. Dwa miesiące w Polsce to dla Uli i dla mnie zawsze za mało czasu. Spraw do załatwienia i zadań do wykonania jest zawsze więcej niż czasu przeznaczonego na to i zawsze jak wracamy do Cornu zgodnie stwierdzamy, że było bardzo intensywnie z delikatną dozą relaxu. Poza wspinem, odwiedzinami rodzinnymi w szerokim tego słowa znaczeniu zaliczyliśmy kilka dobrych mniejszych i większych muzycznych imprez plenerowych i konkret wesele można powiedzieć rodzinne;-), przy okazji całujemy i ściskamy parę młodą!!!. Przede wszystkim Ula ruszyła ze swoim projektem w Korabiewicach. Przy okazji, zorientowanym w sytuacji w imieniu Uli i Pani Magdy, bardzo dziękujemy za każdą Waszą pomoc w tej kwestii. Pani Magda założyła w latach 80-tych schronisko dla zwierząt w Korabiewicach. Znalazły tam schronienie nie tylko psy i koty ale i niedźwiedzie ocalone z polskiego cyrku i rosyjskiej tajgi, odebrane kłusownikom trenującym na nich psy do polowania, także wilk i wiele innych, w tym sowa, kozy i kangur. Obecnie sytuacja Pani Magdy jest bardzo trudna, a schronisko od paru lat prowadzi organizacja Viva!. Długa, pogmatwana i smutna to historia i nie tu miejsce na jej opisywanie, trudno też sprawę przemilczeć.

Starałem się wykorzystać każdy wolny czas pomiędzy powyższymi sytuacjami, aby zrelaksować się na jurze. Sentyment łączy mnie mocno z Jurą Północną, więc bez biwaku i ogniska w okolicach Podlesic obejść się nie mogło. Stąd na ulubiony Okiennik Skarżycki i Jastrzębnik już niedaleko i poza małymi wyjątkami tam spędziłem większość czasu. Okiennik już dawno wydawało mi się, że „wyzerowałem”, więc jakieś 2 lata temu podczas przeglądania przewodnika nie mogłem wyjść z podziwu jak bardzo się myliłem. Ilość kombinacji z fragmentami „nowego” pozwoliła znowu wrócić na ścianę czołową Okna i zainteresować się nowością Waldiego – Władca Przestrzeni VI.6 i jej trudniejszą wersją Królowa Południa VI.6+. Natomiast Jastrzębnik to trochę inna historia, całkowicie nowe linie to wymagające cacuszka i chyba też więcej radochy z tych przejść miałem. Mam na myśli przede wszystkim Sztukę Latania VI.6, Mroczne Widmo VI.6/6+ i Filar Zapomnienia VI.5+/6, który przy okazji, z ekipą Fcuk Gravity (pozdrawiam :-)), udało się skręcić.

Władca Przestrzeni to początkowo „władca” lewej części Władcy Pierścieni (tu mamy najtrudniejszy pasażyk), następnie władca Wycieczki do Ojcowa z jej połogim cruxem, po którym wychodzimy wprost do góry, na lewo od kluczowego balda z Super Akcji. Brzmi skomplikowanie, ale w rzeczywistości nie jest strasznie. Najtrudniejszy pasażyk, poza tym że „lekko” wciśnięty, to 5 sprężających, fajnych ruchów. Natomiast Królowa Południa to trudniejsza końcówka, czyli Władca Przestrzeni plus balder z Super Akcji, który łatwy i przyjemny nie jest. Mimo to obie linie, moim zdaniem, nie należą do tych bardzo wymagających. Na Jastrzębniku „zagadki” do rozwiązania nie są już takie proste i mi osobiście sprawiają więcej przyjemności. Trochę większą rolę odgrywają tu detale. Mroczne Widmo to super techniczny i trudny pasaż, który biegnie trawersem w prawo i który mam nadzieję Waldiemu uda się (lub już się udało) przedłużyć do samej góry bo linia będzie zacna i syta. Póki co droga kończy się w połowie ściany, a do szczytu podobno jest jeszcze do zrobienia odcinek za około VI.5, a przed nim nie za bardzo jest gdzie odpocząć. W tym wypadku cyferka wydaje się być bardziej adekwatna i wyśrubowana. Filar Zapomnienie to sam nie wiem czy zapomnienia z powodu braku zainteresowania aż do dziś, czy z powodu ciągłego mylenia i zapominania przeze mnie patentów. Normalne wytrzymałościowe wspinanie, dodatkowo filar, na tyle to dla mnie rzadkość na jurze, że wydaję mi się, droga nie powinna być już zapomniana. Historia jej powstania i przechwyty skręciliśmy z chłopakami z Fcuk Gravity przez przypadek, plan był na Mroczne Widmo, pechowo na miejscu okazało się, że dron odmawia współpracy na Widmie z powodu zbyt bliskiej odległości drzew. Szybka zmiana planów zaowocowała skręceniem filara.

Filar Zapomnienia

Końcówka naszego pobytu w Polsce to lizanie ran po pięknym weselichu, odpuszczenie wspinu na chwile z powodu lekko naciągniętego palca i walka o życie naszej suczki Ari, która gdzieś po drodze załapała odkleszczową babeszię. Trochę nas to zdrowia kosztowało.

Aktualnie jesteśmy już w Cornu. Wszystko tu po staremu i na swoim miejscu. Jak co roku wróciliśmy tu z przyjemnością, gdyż po takim czasie zdążyliśmy się stęsknić. I pierwsze co zauważyliśmy po powrocie to całkowita cisza tu panująca. Nasza miejscówka zdążyła już w kolejnym sezonie przyjąć pierwszych gości i na czas bliżej nieokreślony zamieszkał z nami Janusz. Janusz przyszedł do nas z Wiednia i z tego co nam opowiadał większą połowę drogi szedł, pozostałą część pokonał na różne sposoby, tyle że nie jechał stopem, bo nie lubi jeździć stopem. W naszej okolicy zdążył już również przejść tu i tam podczas paro dniowych wycieczek. Także z naszej strony szacun. Pan Janusz ma 50+ lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie robił. U nas, mówi, przeczytał już więcej książek niż przez całe życie. Zainteresował się wegetarianizmem, zaczął ćwiczyć yogę i wygląda na szczęśliwego człowieka. Także bardzo nam miło i bezproblemowo się razem mieszka.

Ula rozpoczęła sesje jogi ze swoją grupą, Huna jesienny semestr w szkole, a ja, jeszcze przed wyruszeniem do pracy, przywitałem się ładnie ze skałkami w Siuranie, poprzypominałem gdzie i jakie drogi czekają na przejście i otwarłem sezon jesienny pociągnięciem jednej z czekających w kolejce 8b+.

Najciekawsze przejścia:

Sex Vicious 7c OS, Sadernes;

Go West 8a OS, Sadernes;

Fe 7c OS, Sadernes;

Brujo 8b RP, Sadernes;

Porno Erotic Sexual 7c OS, Montgrony;

El Sur 7c+ OS, Montgrony;

Mroczne Widmo VI.6/6+ RP, Jastrzębnik;

Władca Przestrzeni VI.6 RP, Okiennik Skarżycki;

Królowa Południa VI.6+ RP, Okiennik Skarżycki;

Filar Zapomnienia VI.5+/6 RP, Jastrzębnik;

Nunca se sabe 7c OS, Siurana;

Kampf 7c+ RP, Siurana;

Lauda 8b+ RP, Siurana.


Pozdrawiam

Rafał

Ps. Coś z tekstem o Malcie nie mogę się wkleić, ale nie martwcie się Malta nie zając…;)

 

2 myśli nt. „Wakacje w Polsce

  1. My kupiliśmy teraz rowery na wyprzedaży w media expert i czekają w piwnicy na wiosnę a wiosną na dach i wycieczki po Polsce dosłownie wszędzie. od góry do dołu i od lewej do prawej. Głównie agroturystyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*